niedziela, 19 października 2014

#1

To zaczęło się parę miesięcy temu kiedy pierwszy raz od dawna go spotkałam. Jak zwykle wyszłam z psem na spacer. On przechodził obok mnie. Na chodniku. Otarłam się o jego ramię. Uśmiechał się do mnie, szedł za rękę ze swoją młodszą siostrą cioteczną. Ja nawet go nie pamiętałam! Nie wiedziałam kto to. Kojarzyłam go, ale nie pamiętałam dokładnie. Uśmiechnęłam się do niego tak samo. Być może nawet lekko zarumieniłam... Cóż potem resztę dnia myślałam o nim starałam się sobie przypomnieć któż to jest. Nie udało mi się, dopiero następnego dnia moja przyjaciółka powiedziała mi, że to Szymon. Potem od razu ogarnęłam o kogo chodzi. To mój przyjaciel z dzieciństwa. Pamiętam, z nim najlepiej się dogadywałam, wiedzieliśmy o sobie wszystko. On zawsze mnie bronił, stawiał się za mną był jak starszy brat, którego nie mam. Znaczy mam starszego brata, ale on totalnie mnie olewa, ma na mnie wyjebane i wgl. A Szymon to było coś innego. Całkowicie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz